sobota, 1 listopada 2014

Całe życie w MPK


Poniedziałek?! Znowu? Ostatnio jakoś tak się składa, że każdy weekend w całości poświęcam na różne harcerskie przyjemności, dlatego budząc się 27 października rano, pierwsze, o czym myślę, to miliony rzeczy, które miałam zrobić, a na które czasu, jak zwykle, nie wystarczyło.
Jako, że najbardziej na świecie nie lubię się spieszyć, staram się wstawać dwie godziny przed wyjściem z domu, żeby móc spokojnie napić się kawy, zjeść śniadanie, posłuchać porannych wiadomości. Tak jest i dziś.
Ruczaj, miejsce dla wielu (zwłaszcza mieszkańców mojej części Krakowa) nieznane, znajdujące się gdzieś „na końcu świata”, do którego dojazd na poranne zajęcia zajmuje mi około pięćdziesięciu minut wcale nie okazuje się być za daleko. Podczas podróży liniami 503 i 18 udaje mi się nadrobić trochę weekendowych zaległości, przeczytać rozdział książki na ćwiczenia a nawet przeglądnąć sprawozdanie merytoryczne fundacji, której analizą zajmuje się moja grupa na zajęciach.
Po około półtorej godziny znów siedzę w 18. W tramwaju udaje mi się napisać zawiadomienie o zgromadzeniu publicznym, które podobno miałam wysłać do piątku. Miejmy nadzieję, że wykładowcy mają ciekawsze rzeczy w weekend do zrobienia, niż sprawdzanie U-maila. Na przykład tak jak ja, mogli się udać do Doliny Kobylańskiej, gdzie czekając na patrole przyszłych samarytanek mogłam pooglądać takie widoki…


Dojeżdżam na Bracką, gdzie przez dwie godziny słucham o tym, czym jest wojna hybrydowa, jak działają polski wywiad i kontrwywiad, kto ma dostęp do dokumentów „ściśle tajnych”. Po wykładzie po raz kolejny wsiadam do 18, żeby wrócić na Ruczaj i porozmawiać o tym, jak w Krakowie wyglądają konsultacje społeczne.
Harcerski weekend wcale nie sprawia, że poniedziałek można spędzić bez ZHR, dlatego jeszcze tylko odwiedzę zbiórkę Dudków (na której wreszcie dowiem się jak zrobić popularną bransoletkę z kolorowych gumek) i mogę z czystym sumieniem wsiąść do 503, żeby udać się na jedno z moich ulubionych harcerskich wydarzeń- radę szczepu.
Wracam do domu, siadam do komputera z zamiarem przeczytania materiałów na jutrzejsze zajęcia, do pokoju wchodzi jednak moja siostra informując mnie o nowym odcinku Watahy (nowy, polski serial o służbie granicznej, polecam zwłaszcza miłośnikom Bieszczad!).
Na szczęście, Ruczaj jest na tyle daleko, że to, co powinnam zrobić dziś, zrobię jutro w 503…
Dobrej nocy!

pwd. Aleksandra Kozik
drużynowa 19 KLDH „Kwiaty Nieba”  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz